Na bloga liczniki
Co roku odlatuję na zimę z bocianami
RSS
środa, 19 stycznia 2011
niedziela, 16 stycznia 2011
Dziś po raz pierwszy odkąd się pojawiłem w Maroku, tzn od 4 lat, zetknąłem się z agresją w stosunku do mnie. Wracałem z Fezu do Rabatu.
niedziela, 02 stycznia 2011
Szlajając się po lotniskach zauważyłem pewne zjawisko dotyczące kolejek przy odprawie. Przeważnie warto przyjść wcześniej, bo wtedy krócej się stoi i mniej denerwuje. Ale są wyjątki. Jeśli samolot leci do Niemiec, to prawie wszyscy pasażerowie stawią sie przed czasem, uformują gigantyczną kolejkę i będą w niej karnie stali.
piątek, 17 grudnia 2010
Od kilku lat mieszkam w Maroku. Wlasciwie od kilku zim, bo na lato wracam do Polski, jak bocian. Przez ten czas obserwowalem dziwne zjawisko, zwiazane z handlem. Otoz Maroknaczycy sie nie targuja. Znaczy targuja sie, ale tylko w kramach z pamiatkami bo biala czlowiek ma taki dziwny zwyczaj, ze sie targuje, wiec zeby sprawic przyjemnosc gosciom, uprawiaja ten malo cywilizowany proceder.
niedziela, 23 maja 2010
Od kilku dni odpytuje znajomych na okoliczność co to są zielone świątki
wtorek, 18 maja 2010
Niedawno przeczytałem alarmujący artykuł o tym, że chłopcy dostają zdecydowanie niższe oceny w szkole i co z tym zrobić.
niedziela, 16 maja 2010
Coś mi ciężko idzie. Pogoda taka, jakby się cygan powiesił.
Wczoraj wychodząc do samochodu sprawdziłem, czy mam zapas wody ;).
Najgorzej mi idzie przyzwyczajenie się do cen na stacjach paliw. Chyba będę chodził na piechotę.
Wsadzam do kompa nowy dysk i będę mógł obrobić fotki. Powinny się niedługo pojawić na www.uriuk.com .
Na razie usiłuję założyć partycje na dysku, ale coś kulawo idzie. A tych fotek to się trochę nazbierało, będzie zajęcie na długie deszczowe wieczory.
Tu tradycyjnie nie da się nic wrzucić, serwer dalej oflagowany. Chyba poszukam skryptu z blogiem i przesadzę go na moja stronę.
środa, 12 maja 2010
8 dni w drodze, 5050 km za kółkiem przez Antyatlas, Atlas Wysoki, Góry Rif, Pireneje, Masyw Centralny i Alpy. Jeszcze mi się w głowie kręci od zakrętów.
sobota, 08 maja 2010

Wyladowalismy ostatecznie w Tarifie przy pomocy szybkiego promu-katamarana. Nie ma on bramy na rufie i trza w srodku zawrocic. Oczywiscie sie zaklinowalem i obsluga turlajac sie ze smiechu mierzyla krokami moje auto, bo bilet mialem na pojazd 4-metrowy (cos jak seicento). To, ze bilet byl tylko na mnie powiedzialem ekipe dopiero w Hiszpanii, coby sie nie denerwowali ;).

Potem Malaga, Madryt,Saragossa, osniezone Pireneje, a nastepnie Francja, sery, policzki wolowe w winie, sery, wino, gitara, Brassens i imprezka sie rozkreca, ciag dalszy jutro

piątek, 07 maja 2010
Siedzę w porcie w Tangerze. Jest 14.00. Mamy bilet na 12.00 do Algeciras (choć prosiłem o bilet na 13.00 do Tarify). Nie zdążyliśmy, bo celnicy zrobili przerwę 50 min podczas której zżerali arbuzy zarekwirowane jakiemuś misiowi.