Na bloga liczniki
Co roku odlatuję na zimę z bocianami
RSS
piątek, 07 maja 2010
Siedzę w porcie w Tangerze. Jest 14.00. Mamy bilet na 12.00 do Algeciras (choć prosiłem o bilet na 13.00 do Tarify). Nie zdążyliśmy, bo celnicy zrobili przerwę 50 min podczas której zżerali arbuzy zarekwirowane jakiemuś misiowi.
Jadę po autostradzie w okolicach Rabatu (na prawym fotelu oczywiście). Janek prowadzi :)
Wczoraj nie mogłem wrzucić fotek (serwer się oflagował), więc foty są tu: http://www.uriuk.com/galeria/thumbnails.php?album=58&page=4
Klikam "publikuj wpis" póki jest zasięg
czwartek, 06 maja 2010
Ostatnią dobę spędziliśmy w dolinie leżącej na 2300 m npm w Atlasie Wysokim. Chciałem skrócić drogę o jakieś 150 km jadąc 60 km po pistach, czyli drogach nieutwardzonych. W końcu mam terenówkę, tak?
sobota, 01 maja 2010
Od kilku dni nie pisałem, bo grasowałem z nową ekipą po starych śmieciach. Może nie do końca starych, bo wąwóz opisany na początku bloga "puścił" ze 2 km więcej.
Udało się obejść wodospad, a dalej było nawet bardziej urokliwie.
W drodze powrotnej zaliczyłem pierwszego kapcia na tym wyjeździe.
Teraz jestem zajechany jak taczka gruzu, a rano pakowanie się i w drogę do Polski. Następny przystanek to Ait Benhhadou, zabytkowa kazba w której kręcili "Gladiatora".
Przed nami 5 000 km w samochodzie, które zamierzamy zrobić w 10 dni..
Mam ze sobą modem UMTS, więc będę tu zaglądał.



poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Co kraj to obyczaj. Jedni palą gumy wueska pod geesem a Marokańczycy mają swoją "Fantazję". 
Polega ona na szarży na koniach i strzelaniu z muszkietu. Trzeba jechać jak najrówniej w tyralierze i strzelic jednoczesnie.
Wszystko fajnie tyle że tym razem robili to na wiejskiej uliczce.
Dwóch mocno połamanych, konie bez strat własnych.
 

Chcialem wstawic foty,a tu dupa... serwer nie puszcza.
Wrzuciłem na swoją stronę
niedziela, 25 kwietnia 2010
Od 3 dni w domu trwa wielkie murowanie. Dowoziłem im cement, pustaki i piasek, ale za cholerę nie wiedziałem, co murują, bo Aziz nie znal odpowiedniego słowa. W końcu z ogólnego zamętu wyłoniła się.. szafa.
sobota, 24 kwietnia 2010
Przedwczoraj postanowiłem coś zrobić z moją stroną, bo stara już się zdezaktualizowała. Nie miałem pojęcia jak się coś takiego struga więc siadłem do kompa i nie wstawałem równo dobę,
czwartek, 22 kwietnia 2010
Dzionek budzi się dość wcześnie a z nim muchy, które koniecznie chcą sobie pospacerować po naszym nosie, a to wyrafinowana tortura
środa, 21 kwietnia 2010
Jakiś czas temu moja znajoma, kobieta atrakcyjna, wykształcona i samodzielna, żaliła się, że nie może znaleźć sobie faceta. Z prostej arytmetyki wynika, że jeśli kobiet jest z grubsza tyle samo co mężczyzn i obu stronom chodzi o to samo, to albo moja znajoma jest zbyt wybredna, albo dobór partnerów rządzi się jakimiś tajemniczymi kryteriami. Ponieważ niedługo później znajoma z dumą obnosiła swoją najnowszą zdobycz w postaci pracownika zieleni miejskiej z dyplomem renomowanej zawodówki i wyraźną skłonnością do alkoholu i jej nowiutkiego Renault Megane postanowiłem dokładnie przyjrzeć się jak sprawa wygląda.
wtorek, 20 kwietnia 2010
Berberowie są szczupli. A żrą sporo. Na dodatek wydatki energetyczne organizmu mają niewielkie, bo tu ciężko zmarznąć.