Na bloga liczniki
Co roku odlatuję na zimę z bocianami
Blog > Komentarze do wpisu

Indiańskie opowieści

Żeby jakoś płynnie połączyć wspomnienia ze wschodu, z tymi z zachodu potrzebny jest mi pewien Indianin z plemienia Dakota, zwanego inaczej Sioux. Ale po kolei. Pod koniec ubiegłego wieku zacząłem uprawiać paralotniarstwo nizinne, czyli loty za wyciągarką. Nie było ich wtedy za wiele, więc przebazowałem się do stolicy. Warszawiacy latali wtedy na lotnisku w Chrcynnie koło Nasielska.


Dostałem od kolegi Sosny kawałek podłogi z karimatką i klucze do mieszkania na Saskiej Kępie. Sosna był instruktorem i kierownikiem zamieszania w Chrcynnem, więc jeździliśmy latać razem, ale w nielotne dni zwiedzałem Warszawę samodzielnie.
Któregoś dnia zabalowałem do późnej nocy, więc wracając otwierałem drzwi najciszej jak potrafiłem, żeby nie obudzić Sosny. Wszedłem do mojego pokoju i zdębiałem, bo ktoś tam spał. Nie w moim barłogu, tylko kulturalnie rozłożył sobie drugą karimatę. Zapaliłem lampkę nocną i zobaczyłem tylko kawałek profilu, bo reszta była przesłonięta dużą ilością dłuuugich czarnych włosów. Kawałek policzka z gładką skórą bez zarostu sugerował, że nie jest to jakiś miłośnik heavy metalu. Zajrzałem do pokoju Sosny. Spał sam. To już było nad podziw intrygujące, bo to, że przyszedł z jakąś laską nie było dla mnie zaskoczeniem, ale dalczego zakwaterował ją u mnie w pokoju nie mogłem zrozumieć.
Wlazłem do śpiwora i zasnąłem. Rano miał być warun i zapowiadała się wczesna pobudka.
Spałem krótko, więc ciężko było mnie obudzić. Ktoś potrząsał mnie nieustępliwie za ramię, aż otworzyłem oczy. Nade mną stał Indianin i grzecznie się przywitał:
-Hi Uriuk.
Zalogowałem się nadspodziewanie szybko.
Indianin nie zniknął. Przedstawił się jako Free. Poźniej okazało się , że tak naprawdę nazywa się Mały Miś, ale dla przyjaciół Free i jest kumplem Sosny z czasów studiów na Uniwersytecie Kalifornijskim.
Jadąc na lotnisko nigdy nie jedliśmy śniadania w domu, tylko wpadaliśmy do knajpy w lesie w okolicach miejscowości Dębe. Całą drogę uczyliśmy nowego kolegę najpotrzebniejszych do zjedzenia śniadanie zwrotów, to znaczy "zajebista jajecznica" i "masz ładne oczy".
Zadziałało znakomicie, bo kelnerki z zajazdu jeszcze przez rok dopytywały się o Free.
Skąd wziął się na Saskiej Kępie autentyczny Sioux? Wracał gdzieś z Tajlandii dośc krętą drogą która trwała już coś osiem lat. Miał malutki plecaczek z kilkoma ciuchami i to wszystko. Kasa skończyła mu się kilka lat wcześniej. Z tego co pamiętam droga do domu zajęła mu jeszcze kilka następnych lat... CDN

 

 

Na fotce oprócz mnie i Free występuje Praszczur, najstarszy wiekiem polski paralotniarz. Fota sprzed 16 lat, a Praszczur ciągle lata

 

IMG_0003

wtorek, 01 marca 2016, uriuk

Polecane wpisy

  • Kolej na kolej

    Podróżowałem dziś pocigami po Polsce. Dokładniej rzecz ujmując z Włocławka do Wrocławia. Miałem nawet dogodne połącznie: najperw do Torunia, stamtąd do Poznania

  • Oman, wielbłąd i toaleta

    Na południu Omanu, z dala od cywilizacji leży miasteczko Mirbat. Jedno z nielicznych z tradycyjną zabudową, często glinianą, co jest ewenementem w bogatym Omani

  • Taternictwo nowoczesne

    Internety donoszą, że wczoraj po raz kolejny, pod Morskim Okiem doszło do afery. Turyści spod znaku "dobrej zmiany" odbyli walkę o dostęp do sań wożących miłośn

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Eliza, *.dynamic.hispeed.ch
2016/03/01 01:22:04
no, w koncu jakas Twoja fotka :)
-
2016/03/01 15:12:48
fascynujący opis i zdjęcie. Pozdrawiam ciepło.