Na bloga liczniki
Co roku odlatuję na zimę z bocianami
Blog > Komentarze do wpisu

Indiańskie opowieści c.d.

C.d. poprzedniego wpisu. Przenieśmy się do włoskiego Bassano del Grappa, które jest Mekką polskich paralotniarzy. Dokładniej jest to wioska Semonzo, a właściwie pizzeria L'Antica Abazzia, którą sobie to towarzystwo upodobało. Z biegiem czasu powstał tam prawdziwy kemping, ale wtedy jeszcze rozbijano namioty po prostu na trawniku przy lokalu.


Ówczesny przelicznik złotego nie nastrajał do zbyt częstego korzystania z uroków restauracji. więc większość posiłków pichciliśmy w namiocie. Kiedyś nagotowałem za dużo makaronu, który zostawiłem w menażce w przedsionku namiotu. Rano obudziło mnie dzwonienie menażki i odgłos pochłaniania makaronu. Pomyślałem, że jakiś pies przelazł pod tropikiem namiotu i dorwał mi się do mojego śniadania. Postanowiłem pogonić mu kota. Energicznie odsunąłem zamek namiotu i ujrzałem kolegę Free wykańczającego mój makaron.
Zobaczył mnie i swoim zwyczajem się przywitał:
-Hi Uriuk.
Następnym razem spotkałem Free w Santa Cruz w Kalifornii, kiedy wyszedł z deską surfingową z wody, rzucił na mnie okiem (akuracik pałaszowałem pizze na nadbrzeżnej ławce) i znowu padło sakramentalne "hi Uriuk".
Opowiadałem kiedyś na jakiejś imprezie tę historyjkę, kiedy kolega, ratownik ze Świnoujścia powiedział, ze zna tego trutnia, bo mu na plaży wyżarł kanapki. Szczerze powiedziawszy powątpiewałem, bo Free był w Warszawie i Chrcynnie, więc skąd nagle znalazł się w Świnoujściu? Ale dzisiaj, na facebooku okazało się, że trafił tam z innym moim kolegą i kółko się zamknęło.
Następnym razem opowiadałem o Free w Teksasie u znajomego proboszcza. Stwierdził, że to musi być ten sam gość, którego poznał w... Brazylii. I też mu coś wyżarł.
Ostatni raz widziałem Free w domu Sosny w San Jose w Kalifornii. Pojawił się, kiedy właśnie dumaliśmy nad możliwością wyskoku do Tajlandii na latanie i nurkowanie i nie wiedzieliśmy która miejscówka będzie do tego najodpowiedniejsza. Free na serwetce narysował mapę Tajlandii, zaznaczył wszystkie nadające się miejsca i sobie poszedł. Porównaliśmy tą serwetkę z normalną mapą. Były prawie identyczne.
Jeśli uważacie mój sposób życia za cokolwiek swobodny, to oznajmiam, że przy Free czuję się nieruchawym mieszczuchem.

środa, 02 marca 2016, uriuk

Polecane wpisy

  • Kolej na kolej

    Podróżowałem dziś pocigami po Polsce. Dokładniej rzecz ujmując z Włocławka do Wrocławia. Miałem nawet dogodne połącznie: najperw do Torunia, stamtąd do Poznania

  • Oman, wielbłąd i toaleta

    Na południu Omanu, z dala od cywilizacji leży miasteczko Mirbat. Jedno z nielicznych z tradycyjną zabudową, często glinianą, co jest ewenementem w bogatym Omani

  • Taternictwo nowoczesne

    Internety donoszą, że wczoraj po raz kolejny, pod Morskim Okiem doszło do afery. Turyści spod znaku "dobrej zmiany" odbyli walkę o dostęp do sań wożących miłośn

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Biesior, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/03/02 22:01:03
Bo jak widać Uriuku, jesteś za mało Free ;)