Na bloga liczniki
Co roku odlatuję na zimę z bocianami
Blog > Komentarze do wpisu

Tankowanie w ZSRR

Widzę, że radzieckie klimaty się podobają, to jadziem z następnym odcinkiem.
Po ZSRR poruszałem się różnymi samochodami, ale najczęściej był to UAZ rodem z Wrocławskich Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych. Sam mu na Ołtaszynie własnoręcznie zakładałem elektrykę Emotikon smile.


Doturlał się do Mordowii i tam dokończył żywota (podobnie jak pozostałe moje samochody, przeważnie nie było już co ściągać z powrotem).
Taki UAZ ma dwa zbiorniki po prawie 40 l, położone po obu stronach i każdy ma swój wlew. Obok kierowcy jest kranik do przełączanie zbiorników i można je sobie używać dowolnie. Są też dwa wskaźniki paliwa.
Teraz muszę trochę o radzieckich stacjach benzynowych, bo troszkę odbiegały od tego, co rozumiemy pod tym określeniem.
Składały się ze starannie okratowanego kiosku z małą poziomą szparą do wkładania kasy, zakratowanej pyskatej baby i najczęściej dwóch dystrybutorów paliwa postawionych na wielkich betonowych cokołach, żeby ich ktoś po pijaku nie staranował.
W tych dystrybutorach była tylko benzyna, bo wtedy nawet małe ciężarówki (takie do 10-12 ton) miały silniki benzynowe. Autobusy przeważnie też. Olej napędowy sprzedawano tylko w państwowych bazach transportowych.
Mój pierwszy kontakt z taką stacją miał miejsce podczas tankowania UAZa. Wiedziałem, że muszę najpierw zapłacić, a potem nalać, więc starannie policzyłem, że potrzebuję 70 litrów paliwa. Zapłąciłem i zacząłęm lać. Nalałem jeden zbiornik, puszczam klamkę pistoletu a tu nic, leje się dalej. Zapłacone, to pompuje. No to lecę z tym wężem do drugiego zbiornika, odkręcam korek, paliwo leje się po całej stacji, baba drze mordę przez okienko (ciężko jej idzie, bo głowę trzeba przekręcić z uwagi na poziomość szpary), a mi się ręce trzęsą. W końcu się udało. Rozlałem nie więcej niż 15 litrów. To jakieś dwa wiadra. Finansowo strata żadna, bo to jakieś 30 kopiejek (a rubel po ówczesnym kursie to dokładnie jeden cent), ale baba wylazła z wiaderkiem piasku i z uwagi na brak okienka wokal jej się poprawił. W swojej przemowie poddała w wątpliwość dobre prowadzenie się mojej żeńskiej części rodowodu do jakiegoś trzeciego pokolenia wstecz, a ja przezornie czmychnąłem. Płacenie przed operacja miało w tym przypadku swoją dobrą stronę.

Na focie UAZ będący bohaterem tej opowieści, fotka stacji od wujka googla. Fotki baby niet.URIUK_20160217_0009z16de734cs960

sobota, 20 lutego 2016, uriuk

Polecane wpisy

  • Kolej na kolej

    Podróżowałem dziś pocigami po Polsce. Dokładniej rzecz ujmując z Włocławka do Wrocławia. Miałem nawet dogodne połącznie: najperw do Torunia, stamtąd do Poznania

  • Oman, wielbłąd i toaleta

    Na południu Omanu, z dala od cywilizacji leży miasteczko Mirbat. Jedno z nielicznych z tradycyjną zabudową, często glinianą, co jest ewenementem w bogatym Omani

  • Taternictwo nowoczesne

    Internety donoszą, że wczoraj po raz kolejny, pod Morskim Okiem doszło do afery. Turyści spod znaku "dobrej zmiany" odbyli walkę o dostęp do sań wożących miłośn

TrackBack
TrackBack URL wpisu: