Na bloga liczniki
Co roku odlatuję na zimę z bocianami
Blog > Komentarze do wpisu

Astrachań

Podróży do Astrachania ciąg dalszy. Doturlalim się do niego późnym popołudniem. Taksówkarz zawiózł mnie do ponoć najlepszego hotelu w mieście. Na recepcji usłyszałem stanowcze "miest niet". Spokojnie położyłem przed recepcjonistką sturublowy banknot (równowartość dziesięciu flaszek wódki) i zapytałem: -A tepier? -A tieper jest, odparła recepcjonistka zmieniając skwaszoną minę na bardziej przyjazną.

 

Dostałem pokój z widokiem na rzekę, ale o podziwianiu panoramy nie było mowy. Okna wychodziły na zachód, nie było żadnych rolet a ni zasłon, za to okno było ogromniaste, więc od gorąca zdechły wszystkie muchy. Nastawiłem klimatyzator na maxa i poszedłem do hotelowej restauracji, gdzie było znacznie chłodniej. Zamówiłem obiad i coś zimnego do picia. Kelner przyniósł wielki szklany dzban smacznego soku czy tam kompotu z lodem wielkości kostek Rubika, oraz szklankę. Czekając na obiad sączyłem jedną szklaneczkę za drugą nawadniając wysuszony na wiór organizm. 

Po obiedzie poprosiłem o rachunek. Kelner zaczął dociekać ile szklanek wypiłem, No to mu tłumaczę, żeby wpisał cały dzbanek do rachunku. A on swoje. Obiad na oko powinien kosztować 12-15 rubli, więc położyłem przed nim banknot 25 rubli i wyszedłem. Tu nie ma literówki. w ZSRR były banknoty 25, a także 3 ruble.

Do tego jeszcze była moneta 15 kopiejek, a przed rewolucją nawet 30 kopiejek.

Połaziłem trochę po mieście i wróciłem do hotelu. Otworzyłem drzwi od pokoju a tu dwie niespodzianki.

Pierwszą była para wydobywająca się z ust, bo temperatura spadła do +3 st C, a drugą był widok z okna. Zamiast rzeki widziałem odrapaną, niebieską burtę pełnomorskiego, wielgachnego statku.

Następnego dnia, z potężną chrypą, usiłowałem zapłacić za hotel, ale okazało się, że przebalowałem wszystkie ruble, a dolary da się wymienić tylko w banku. Poszedłem więc do banku gdzie spędziłem pół dnia czekając aż z całego miasta przywiozą mi resztę ze 100 dolarów. Bo chciałem wymienić tylko 30. Reszta była mi potrzebna na powrotny samolot, poza tym nie bardzo było na co wydać nawet te 3000 rubli.

Resztę dostałem w następujących walutach: dolary amerykańskie, marki niemieckie, a do tego franki: szwajcarskie, francuskie i belgijskie. Wszystkie astrachańskie banki się na to zrzuciły.

Ciekawe co zrobili, kiedy do miasta przyjechał następny turysta :)

Fotki Astrachania nawet mam, ale nie mam teraz skanera. Myślę, że ciekawsze będą numizmaty

 

rosja15kopiejek1984rmonetanr24430901629Soviet_Union1961Bill3ReverseSoviet_Union1961Bill25Obverse

 

 

 

 

 

środa, 24 lutego 2016, uriuk

Polecane wpisy

  • Kolej na kolej

    Podróżowałem dziś pocigami po Polsce. Dokładniej rzecz ujmując z Włocławka do Wrocławia. Miałem nawet dogodne połącznie: najperw do Torunia, stamtąd do Poznania

  • Oman, wielbłąd i toaleta

    Na południu Omanu, z dala od cywilizacji leży miasteczko Mirbat. Jedno z nielicznych z tradycyjną zabudową, często glinianą, co jest ewenementem w bogatym Omani

  • Taternictwo nowoczesne

    Internety donoszą, że wczoraj po raz kolejny, pod Morskim Okiem doszło do afery. Turyści spod znaku "dobrej zmiany" odbyli walkę o dostęp do sań wożących miłośn

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: kamperemprzezswiat, 197.28.17.*
2016/02/24 22:48:12
Który to roczek był?
-
2016/02/26 01:05:25
Chyba 1992, +/- 1